| Jesteś osobą, która zawitała na mojej stronie. |
środa, 05 września 2007
Powiedzonka
02.09.07 wieczór, następnego dnia przedszkole: O: mamusiu czy jutro idę do przedszkola? Ja: tak. O: no to obetnij mi grzywkę, czy Ty nei widzisz jak wyglądam???? 03.09.07. ranek, przedszkolna szatnia: O: - mamusiu uczesz mi włosy bo jak mnie chłopale taką rozczochraną zobaczą??? ten sam dzień, sala przedszkolna: O. w pędzie do wychowawczyni: nara mamo, wpadnij po mnie po pracy. 04.09.07. wieczór pora spania: z pokoju dziecka wydobywa się płacz O: mamooooooooooo, tatooooooooooooooo, nikt do mnie nei przychodzi............. błagam................ Ja chcę telewizorek u siebie w pokoju....................!!!!!!!!!!!!! chwila ciszy, i radosny okrzyk: - ooooooooooooo znalazłam kontakt, będzie idealnie pasował do telewizorka :))) Nadmieniam, że dziecko w najbliższym czasie na pewno nie będzie miało telewizora w swoim pokoju, gdyż nie widzę najmniejszego sensu posiadania takowego.
niedziela, 29 lipca 2007
No to wracam ...
Po kolejnych wielu miesiacach przerwy - wracam. Nie bardzo wiem od czego rozpocząć blogową reaktywację. Może od tego co u nas? Chyba tak będzie najlepiej. A więc co u nas: - Ola ma wakacyjną przerwę w przedszkolu. CO prawda może chodzić do przedszkoli dyżurnych, ale nie będe jej tego fundowała, tym bardziej, że ma kto się nią zająć. A Ola chętnie spędza czas z babcią Gapcią i dziadkiem Romkiem i babcią Bożenką:) Uwielbia ich:) I z tego się cieszę. - Wróciłyśmy z wakacji. Deszczowych. Ale naprawdę fajnych. Mimo deszczowej pogody mogę te wakacje zaliczyć do bardzo udanych. Sprawiły to trzy rzeczy: 1. towarzystwo, 2. miejsce, 3. nastawienie. Tak więc mimo desczu, mimo braku słońca, mimo braku kąpieli w morzu - było super :) - W pracy mega sajgon. Urlop zaplanowałam w "logistycznie złym terminie". Natłoczyło mi się sporo spraw związanych z zatrudnianiem nowych ludzi, ale całe szczęście udało się. Ludzie wybrani i mam nadzieję, że dobrych wybrałam :) - Za kilka dni znowu urlop. Jakieś 10 dni wolnego. A co więcej u nas? To już napiszę innym razem, bo dziś oczy mi się same zamykają.
piątek, 01 grudnia 2006
Cztery miesiące przerwy!
To chyba zdecydowanie za dużo jak na kogoś, kto postanowił pisać bloga. Ale jak tu nie robic przerw, skoro było się na wakacjach, urządzało sie mieszkanie, przeprowadzało się.... A co najgorsze - w nowym mieszkaniu nie ma netu jeszcze:)) Może i odwyk się przyda? Może czas zakończyc tego bloga? Tyle jest tych może, że już nawet nie będe się nad nimi zastanawiała. Idzie zima, długie wieczory, chłód za oknem - czas reanimować bloga:) A co u Oli? A no tyle, że poszła do przedszkola. Co prawda ja jestem wielkim przeciwnikiem posyłania 2,5 latków do przedszkola, ale sytuacja mnie zmusiła. Nie było sensu jeździc do żłobka na drugi koniec Warszawy. Strata czasu. No i w nowym przedszkolu zaklimatyzowała się już na dobre. Co prawda pierwsze dni były różne, Panie się skarżyły że nic nie umie, że jest niesamodzielna... Ale ona cwaniara tylko je sprawdzała, na ile może sobie pozwolić. Bo przeciez w domu jakoś sobie świtnie radzi. Sama się ubiera, rozbiera, myje, sama je. Ostatnio sama sobie nawet kanapeczki robi. Co prawda ilość masła jaka na kanapkę trafia jest ekhm powiedzmy ogromna, no ale liczy się chęć:) No więc po kilku dniach Pani wychowawczyni zmieniła zdanie, że jednak Ola jest samodzielna:)) W przedszkolu Ola ma już przyjaciółkę:) Dowiedziałam sie niedawno. Przyjaciółka ma na imie Julka. Jest też druga najlepsza koleżanka -Martuśka:) Jak Odbieram Olkę z przedszkola, to codziennie na pytanie "co dziś robiłaś" słyszę odpowiedź "nie biłam się z Martuśką" :))) Czyli dobrze jest. A dziś, w ramach przedświątecznego relaksu jedziemy na Mazury i zamierzamy wypoczywać:)
sobota, 29 lipca 2006
ALe skoro to blog też i o mojej córce, to napiszę choć parę słów
Byłyśmy na wakacjach. W najwspanialszym miejscu na ziemi, w nadmorskiej miejscowości, gdzie była cisza, spokój i minimum turystów:) Och jakże odpoczęłam. Oczywiście woda w morzu miała przyjazną temperaturę +4 stopni (słownie czterech, żeby ktoś nie pomyślał, że zapomniałam o jedynce z przodu), no ale dzieci o duszy morsa nie były tym faktem zrażone i ochoczo pluskały się w tej lodóweczce:) A czemu dzieci? A no temu, że na wakacje pojechałam ja z Olką i jedna sympatyczna koleżanka z synkiem. Mężowie w domu raczyli zostać:) No tak więc pomiędzy morskimi kąpielami dzieci tłukły się, gryzły, płakała, śmiały, tuliły, chodziły za rączki, spały po 3 godziny w dzień, znaczy się bossssko było:) No ale wiadomo to co dobre, szybko się kończy i od dłuższego czasu smażę się już w mieście i mam dość. Dziękuję jednak jakiemuś inteligentowi co to klimę wymyślił, dziękuję prezesom, że zamontowali ją w biurze i że dali samochód z klimą:) Także raj chłodu w panującym piekle:) A teraz, korzystając z okazji, że uprzejmy tata wyjechał z córką na weekend, zostawiając mame w Warszawie, udam się do łóżka i sprobuję przeczytać książkę, którą męczę już od dwóch miesięcy. Ale długo mnie tu nie było....
Blog leży odłogiem i czeka na litość autorki. Zjawiam się zatem i pragnę szybciutko wyjaśnić. Po pierwsze - lato, długie dnie i wieczory spędzane na dworze, na spacerze, czy też przy innym piwku, nie zachęcają do blogowania:) Po drugie - sezon urlopowy nastał, byłam wypoczywać znaczy się. Och jakże było bossko, no i odcięcie od sieci spowodowało, że pustką na blogu zawiało:) Po trzecie - fala upałów, duchota nie są przyjaźnie nastawione do człowieka, w związku z tym człowiek mający dość lata w mieście nie pisze nic na blogu. Po czwarte, najważniejsze - odebraliśmy mieszkanie:) Tak więc wykańczanie na tapecie:) Ganianie, wybieranie płytek, kuchni i inne pierdy spędzają mi sen z powiek i w związku z tym nie jestem w stanie na razie być aktywną na blogu:) Proszę zatem o rozgrzeszenie:)
czwartek, 08 czerwca 2006
Sezon truskawkowy
Najwspanialsza pora roku. Czas, który powoduje u mnie niesłychane emocje, sprawia, że jestem szczęśliwsza! Zapach, smak, kolor i wygląd tych wspaniałych owoców powoduje, że wracają do mnie wakacyjne wspomnienia z dzieciństwa. Truskawek mogę zjeść kilka kilogramów dziennie i nie mam dość... Olka też robi sie truskawkoholikiem. Absolutnym. pół kilo truskawek na jedno przysiądnięcie. A teraz idę na truskawki.
czwartek, 11 maja 2006
Rozmowa z tatusiem w łazience
Ola: Tatuś daj bajona! Tata: Proszę O: o upał bajon! T: Poczekaj podam Ci. O: nie, tatuń, nie! T: Dlaczego? O: Tatuń nie poda Oji. Oja poda Oji:)
piątek, 28 kwietnia 2006
DRUGIE URODZINY OLI
Już to pisałam na forum, ale nie potrafię nic dodać ani nic ująć, więc kopiuję tutaj:
sobota, 15 kwietnia 2006
WESOŁYCH ŚWIĄT
Wesołych, radosnych, rodzinnych i pogodnych Świąt życzę wszystkim czytającym, piszącym, odwiedzającym. Wszystkim znajomym i nieznajomym. Abyście w te Święta wypoczeli, nacieszyli się spokojem, a w poniedziałek żebyście zostali zlani od stóp do głów. Inia z rodzinką.
wtorek, 11 kwietnia 2006
Drugie urodziny nadchodzą!
Wielkimi krokami. Jeszcze tylko 17 dni i moje dziecko wkroczy w trzeci rok swojego beztroskiego życia. I co ja na to? A ja na to: - jestem wciąż w szoku jak to szybko minęło, dopiero co darłam sie na porodówce na położną, a tu już drugie urodziny za pasem... - jestem dumna z mojej córki, że jest TAKIM dwulatkiem, takim cudownym, wesołym, rozgadanym i rezolutnym, oczywiście o niewątpliwej urodzie nie wspominając! - cieszę się, że JEST, że potrafimy się bawić wspólnie, że potrafimy już rozmawiać, że codziennie słyszę KOCHAM... - cieszę się jak widzę jak się rozwija, jak pędzi do przodu, jak codziennie nabywa nowe umiejętności... - jestem dumna z odpieluszkowania w wieku 18 miesięcy i pozbycia się smoka w wieku (...ups nie pamiętam) - no i takie tam pierdoły.... Dochodzę do jednego wniosku, fajnie jest być matką i co ważniejsze ja CHCĘ być matką! |